Nie jest żadną tajemnicą, że wraz z początkiem 2022 roku zakończyła się wielka hossa. Przez poprzednią dekadę mieliśmy do czynienia z rzadko spotykanym fenomenem, w ramach którego równocześnie zyskiwały praktycznie wszystkie klasy aktywów: akcje, obligacje, nieruchomości czy kryptowaluty. Nawet na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie spektakularne stopy zwrotu przez wiele miesięcy zapewniały akcje podmiotów z takich branż jak gaming, fotowoltaika czy biotechnologia.
W ostatnich miesiącach sytuacja uległa jednak zmianie. Pierwszą połowę roku 2022 można śmiało określić, jako czas “bessy wszystkiego”. Straty liczyli zarówno aktywni spekulanci kupujący kryptowaluty czy akcje spółek technologicznych jak i pasywni długoterminowi inwestorzy akumulujący fundusze ETF na całe sektory danych gospodarek.
W konsekwencji na Wall Street pierwsza połowa 2022 roku okazała się najgorszym półroczem od 50 lat. Z kolei polski inwestor musiał dodatkowo liczyć realne straty z tytułu galopującej, przekraczającej 15,5% inflacji oraz ciągle osłabiającego się w stosunku do najistotniejszych na świecie walut, złotego.
Wbrew pozorom jednak słynni inwestorzy uważają, że to właśnie bessa dostarcza najlepszych okazji inwestycyjnych. Sam legendarny Warren Buffet, a jeden z jego najsłynniejszych cytatów, wielokrotnie powtarzany przez traderów brzmi: “Bój się, gdy inni są chciwi. Bądź chciwy, gdy inni się boją”. Jak zatem skutecznie inwestować na rynku niedźwiedzia? Zagadnienie to zostanie dokładnie omówione poniżej:
Cykliczność rynku finansowego 
Rynki finansowe – identycznie jak gospodarka – są cykliczne. Oznacza to, że po hossie, zawsze następuje bessa. Tak samo każda bessa kiedyś się kończy i znów powraca hossa. Rynek byka wykazuje jednak zupełnie odmienną charakterystykę od rynku niedźwiedzia.
W środowisku inwestorów funkcjonuje nawet powiedzenie, że byki wchodzą schodami, a niedźwiedzie zjeżdżają windą. Oznacza ono, że giełdowe hossy są zwykle rozciągnięte na wiele lat, wzrosty następują raczej powoli i przeplatane są licznymi spadkowymi korektami. Natomiast bessy rzadko kiedy trwają dłużej niż dwa lata, za to przeceny są bardzo dynamiczne i ewentualnie czasami przerywane są mocnymi, lecz krótkotrwałymi odbiciami.
Przez minione 100 lat amerykański rynek akcji doświadczył kilkunastu bess, definiowanych jako spadek głównego giełdowego indeksu przynajmniej o 20% względem szczytu hossy. Najbardziej dotkliwym rynkiem niedźwiedzia w historii była bessa podczas Wielkiej Depresji z lat trzydziestych XX wieku, która trwała prawie trzy lata i obniżyła ceny amerykańskich akcji o ponad 83%.
Jednakże przeciętna bessa na Wall Street trwa 16 miesięcy i przynosi maksymalną obniżkę rzędu 38%. Dla porównania rynek byka żyje średnio przez ponad 6,5 roku i dostarcza 339% zysku.
Nie ma zatem żadnych wątpliwości, że każdy inwestor, który zamierza śledzić rynek finansowy przez większość swojej kariery zawodowej, będzie świadkiem pojawienia się co najmniej kilku rynków niedźwiedzia. Z tego powodu powinien się on nauczyć, jak w tych okresach skutecznie inwestować. Pierwsza zasada inwestowania w okresie bessy brzmi:
Nastaw się na długi horyzont inwestycyjny
W inwestowaniu bardzo wiele zależy od naszego nastawienia. Świadomość tego, że zamierzamy być posiadaczami danych akcji przez następne 3, 5 lub nawet 10 i więcej lat naprawdę wiele zmienia. Pozwala pogodzić się nam z ponoszonymi dziś stratami i przypomina, że nigdzie nam się nie spieszy. 
W końcu wszystko wskazuje na to, że w następnych latach rynek nam z nawiązką wynagrodzi dzisiejsze rozczarowujące wyniki.
Bądź cierpliwy/-a
Najwybitniejsi inwestorzy doskonale wiedzą, iż o ile największe zyski inkasuje się w szczycie hossy, to najlepsze okazje pojawiają się podczas dojrzałej bessy. To wtedy można kupić interesujące, godne uwagi akcje po naprawdę promocyjnej cenie, co sprawia, że potencjalne stopy zwrotu w ujęciu długoterminowym stają się najwyższe z możliwych.
Niestety, jednocześnie rynek niedźwiedzia to okres stanowiący prawdziwe wyzwanie dla psychiki inwestorów. Ceny ich aktywów bowiem spadają, wartość portfela maleje, pojawiają się coraz większe niezrealizowane straty, a ich cele inwestycyjne – nawet te długoterminowe – zaczynają wydawać się nierealne. To wszystko nierzadko prowadzi do paniki, kapitulacji i całej serii błędnych decyzji inwestycyjnych. Jak się przed tym bronić?
Podczas rynku niedźwiedzia inwestuje się inaczej
Przede wszystkim warto poczekać na odpowiedni moment. Inwestowanie podczas bessy wyraźnie różni się od kupowania akcji w okresie silnej hossy. W tym drugim przypadku wzrosty cen aktywów często przebiegają w bardzo szybkim tempie. W efekcie inwestorzy długo nie zastanawiają się nad decyzją o zakupie akcji, gdyż zaczyna na nich oddziaływać efekt FOMO – niepokój, jaki odczuwa się w związku z przegapieniem okazji. 
Na dojrzałym rynku niedźwiedzia sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Ceny akcji stają się już wtedy naprawdę niskie, a potencjalna stopa zwrotu w ujęciu długoterminowym – niezwykle imponująca. Z tego powodu zawsze lepiej poczekać na potwierdzenie, że spadki zostały wyhamowane, a rynek zaczął odbijać.
Nawet jeśli dołek nie zostanie ponownie przetestowany i będziemy musieli nabyć przez to aktywa po cenie o kilka procent wyższej, to i tak mamy szansę na osiągnięcie spektakularnych zysków – oczywiście myśląc długofalowo. Unikniemy natomiast niezwykle stresującej sytuacji, że nabyte przez nas akcje stają się o kolejne kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt procent tańsze.
Zwróć uwagę na akcje spółek dywidendowych
Budowa własnego, odpowiednio zdywersyfikowanego portfela spółek dywidendowych może zapewnić stosunkowo bezpieczny, stabilny, pasywny dochód nawet w okresie bessy. W końcu mamy tutaj do czynienia z inwestowaniem nakierowanym na długi lub bardzo długi horyzont, wynoszący co najmniej kilka (a często kilkanaście) lat.
Wiadomo jednak, że nie każda spółka dywidendowa będzie przynosić inwestorowi zyski. Podczas podejmowania decyzji inwestycyjnej trzeba więc zwrócić szczególną uwagę na ich kilka cech.
Regularność dywidend
Bezdyskusyjnie najważniejsza jest regularność dywidend. Jeśli dana spółka w ostatnim okresie podzieliła się dużymi zyskami, lecz w poprzednich dwóch latach przynosiła straty, oznacza to, że nie jest stabilna i należy odpuścić inwestycję w jej akcje w tym celu, ponieważ w ujęciu długoterminowym może okazać się po prostu nieopłacalna i niepotrzebnie obciąży nasz portfel. Warto więc skoncentrować się na spółkach posiadających długą historię wypłaty dywidendy. 
Stopa dywidendy
Drugą bardzo istotną cechą jest stopa dywidendy. Stanowi ją stosunek dywidendy na pojedynczą akcję do ceny rynkowej akcji spółki. Sprawa jej ustalenia przez dane przedsiębiorstwo jest dość skomplikowana.
Z jednej strony, im wyższa, tym więcej pieniędzy trafia do inwestora, co powinno zwiększyć zainteresowanie jej akcjami na giełdzie. Z drugiej wysoki poziom dywidendy bardzo trudno jest utrzymać przez lata. Istnieją jednak spółki, którym udaje się tutaj znaleźć złoty środek.
Zachowanie kursu – podczas hossy i bessy
Trzecim bardzo ważnym czynnikiem, na podstawie którego wybieramy spółki warte zainwestowania, jest zachowanie ich kursu. W tym przypadku także należy poszukiwać złotego środka – czyli spółek, których akcje zachowują się w miarę stabilnie i nie odnotowują wahań cen rzędu kilkudziesięciu procent podczas hossy lub bessy.
Nic nie stoi jednak na przeszkodzie nabycia akcji spółki dywidendowej, która podczas bieżącej bessy doświadczyła dotkliwej przeceny.
Stopa wypłaty dywidendy
Ostatni z kluczowych czynników charakteryzujących opłacalne spółki dywidendowe, to stopa wypłaty dywidendy. Pod tą nazwą, której nie należy mylić ze stopą dywidendy, kryje się prosty współczynnik, mówiący ile procent (jaką część) zysku netto z poprzedniego roku spółka zdecydowała się wypłacić w tym roku w postaci dywidendy.
Jak nietrudno się domyślić, im wyższa stopa wypłaty dywidendy, tym lepiej, ale ważniejsza jest tutaj jednak stabilność tego wskaźnika, a nie to ile procent wynosi. Ważne więc, aby stopa wypłaty dywidendy nie zmniejszała się z każdym rokiem, nawet jeśli zyski spółki rosną.
Pamiętaj o dywersyfikacji 
Na sam koniec, jak w przypadku każdej strategii inwestycyjnej, przy budowie portfela spółek podczas rynku niedźwiedzia, należy pamiętać o odpowiedniej dywersyfikacji. Pod tym pojęciem kryje się lokowanie naszego kapitału przeznaczonego na inwestycje w większą ilość aktywów, które dodatkowo są jak najmniej od siebie. Celem dywersyfikacji jest obniżenie ryzyka inwestycyjnego w jak największym stopniu.
Chodzi po prostu o to, aby gigantyczne załamanie kursu danej spółki lub szokujący krach całej branży nie spowodował prawdziwej katastrofy w naszym portfelu inwestycyjnym.
Przykład zasadności dywersyfikacji
Dla przykładu, jeśli w czasie dojrzałej bessy decydujemy się kupić akcje czterech spółek z dwóch branż, zakładając, że osiągnęły już one swoje minima, lecz dla jednego z tych sektorów gospodarczych pojawiły się dalsze niekorzystne dane, akcje dwóch spółek zaczynają siać prawdziwe spustoszenie w naszym portfelu inwestycyjnym, co odbija się na naszej psychice i może nawet wywołać u nas panikę.
Jeśli jednak nabyliśmy akcje ośmiu spółek z ośmiu różnych branż, to nawet jeśli kursy niektórych z nich w momencie zakupu zdążyły oddalić się nawet o 10% od dołka, to gdy dojdzie do takiej sytuacji jak powyżej, gwałtowna obniżka cen akcji tylko jednej spółki nie powinna znacząco zaburzać wartości naszego portfela, a gdy rynek powróci do hossy, zaczniemy być w wyjątkowo uprzywilejowanej sytuacji.

