Imponujący wzrost inwestycji prywatnych. Dziś wystąpienie szefa Fed Powella w Jackson Hole

Opublikowane w czwartek dane odnośnie do sprzedaży detalicznej za lipiec pokazały kolejne solidne wartości odnośnie do popytu na dobra trwałe. Poza tym, GUS opublikował również kwartalny raport dotyczący wyników przedsiębiorstw niefinansowych (sektor 50+), z których wyciągnąć można interesujące wnioski w kontekście struktury polskich inwestycji. Z gospodarki światowej poznaliśmy wstępne indeksy PMI ze strefy euro oraz USA, a także minutki EBC oraz RPP.

W ubiegłym miesiącu sprzedaż detaliczna wzrosła o 5,7% rok do roku w cenach stałych, co było wartością zgodną z naszą prognozą. Odbicie to nadeszło po względnie słabym czerwcu, który to był pod wpływem niekorzystnych efektów kalendarzowych. W lipcu taki czynnik powinien był sprzyjać, gdyż liczba dni roboczych była wyższa o 1 w ujęciu rocznym. Co istotne, dane szczegółowe wskazały na kolejne dobre odczyty jeśli chodzi o sprzedaż dóbr trwałych – sprzedaż aut wzrosła o 7,3%, zaś sprzedaż w kategorii “meble, AGD, RTV” aż o 15,9% (ceny stałe). Choć po części dane te odzwierciedlały efekty bazowe, to wciąż utrzymująca się wysoka dynamika funduszu płac i dobre nastroje konsumentów powinny sprzyjać konsumpcji prywatnej. Mając na uwadze wypłatę świadczeń socjalnych w kolejnych miesiącach roku oczekujemy przyspieszenia sprzedaży detalicznej, co powinno znaleźć swoje odbicie w danych na poziomie rachunków narodowych. Drugą publikacją wartą uwagi są wyniki finansowe przedsiębiorstw (zatrudniających powyżej 49 pracowników) w pierwszym półroczu. Na czym chcemy się skupić w niniejszym komentarzu, to wielkości odnośnie do nakładów inwestycyjnych, które w cenach bieżących wzrosły w drugim kwartale o 17,1% rok do roku po wzroście o 23% w pierwszym kwartale. Wysokie dynamiki wzrostu odnotowano we wszystkich głównych kategoriach. Analizując dane branżowo spadek nakładów odnotowano w sektorze budowlanym, co tylko potwierdza hamowanie inwestycji publicznych. Reasumując, dane za drugi kwartał są potwierdzeniem symbolicznego przekazania pałeczki w kwestii inwestycji do sektora prywatnego od publicznego, które miało miejsce w pierwszym kwartale (po strukturze danych za pierwsze trzy miesiące roku można się było tego spodziewać, choć dynamika wzrostu w drugim kwartale była nieco wyższych od naszych założeń). Sugeruje to, iż inwestycje powinny być istotnym składnikiem wzrostu w całym 2019 roku. Z informacji krajowych warto również wspomnieć o minutkach RPP, z których dowiedzieliśmy się, iż w lipcu złożony został wniosek o podwyżkę stóp o 25 punktów bazowych. Choć wniosek ten został odrzucony, zapiski powinny nieco ostudzić oczekiwania rynkowe wskazujące nawet na redukcję stóp, zwłaszcza w obliczu prognozowanego przyspieszenia inflacji na początku przyszłego roku.

W kontekście danych zagranicznych należy skupić się przede wszystkim na wstępnych odczytach PMI za sierpień. Dane z krajów strefy euro przyniosły odbicie na poziomie przemysłu (choć w Niemczech nie było ono imponujące) i umiarkowaną poprawę w sektorze usług. Niemniej jednak szczegóły pozostają wciąż dość ponure, zwłaszcza jeśli chodzi o niemiecką gospodarkę. Dość spore rozczarowanie nadeszło z kolei z USA, gdzie spadki odnotowaliśmy zarówno w przemyśle jak i usługach, ze szczególnym uwzględnieniem drugiego z wymienionych sektorów. W świetle obecnego cyklu taki stan rzeczy – dynamiczniejszy spadek indeksu usługowego – należy traktować poniekąd jak dostosowanie się do realiów, przynajmniej na poziomie sentymentu. Należy pamiętać, że sektor usług reaguje na słabszą koniunkturę znacznie wolniej aniżeli przemysł, niemniej jeśli spowolnienie w przemyśle jest wystarczająco długie, wówczas i na poziomie usług należy oczekiwać swego rodzaju “dostosowania” (zazwyczaj jednak na mniejszą skalę). Jeśli usługowy PMI z USA ma być jakimkolwiek probierzem, dane o sprzedaży detalicznej powinny pokazać dość mocne hamowanie, co byłoby kolejnym elementem wspierającym obecną postawę Fed. Na koniec odnieśmy się również do minutek EBC, gdzie wskazano, iż obecne spowolnienie jest mocniejsze niż pierwotnie oczekiwano. Co istotne protokół pokazał, iż w Radzie Prezesów wciąż nie ma konsensusu odnośnie do implementacji tzw. “tiering system”, co może być niezwykle istotnym aspektem jeśli EBC zdecyduje się na cięcie stopy depozytowej we wrześniu (dochodowość sektora bankowego strefy euro statystycznie jest wrażliwa na ujemne stopy procentowe).

W dzisiejszym kalendarzu głównym punktem będzie wystąpienie szefa Fed Powella w Jackson Hole, gdzie poprzeczka ze strony uczestników rynku została zawieszona wysoko. Tym samym scenariusz aprecjacji dolara wydaje się całkiem prawdopodobny. Ponadto, poznamy dane z USA na temat sprzedaży domów na rynku pierwotnym, dane o sprzedaży detalicznej z Kanady oraz krajowe dane na temat podaży pieniądza w lipcu. O godzinie 9:00 za dolara należało zapłacić 3,9384 złotego, za euro 4,3590 złotego, za funta 4,8054 złotego i za franka 3,9961 złotego.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o