4 składowe Twojego sukcesu w tradingu – czyli bez czego nie zarobisz na rynku? część IV

”O sukcesie inwestora nie decyduje system dokonywania transakcji, ale stan umysłu, koncentracja i system osobistych przeświadczeń na temat samego siebie i świata”. Jeśli nie przeczytałeś poprzednich artykułów, zapraszam do zapoznania się z część I, część II, część III

Dochodzimy wreszcie do sedna inwestycyjnego sukcesu. Kiedy Twój trading plan dopięty jest na ostatni guzik. Kiedy w najdrobniejszych szczegółach sprecyzowałeś swoje założenia techniczne i uzupełniłeś o mniej przewidywalne czynniki makro. Kiedy opracowałeś system prowadzenia pozycji, zarządzania kapitałem i wiesz jakie ryzyko możesz podjąć, nie pozostaje Ci nic innego jak… zrealizować swój plan. Podjąć działanie – tu i teraz.

Czujesz niepewność? Stresuje Cię ten moment? Zastanawiasz się czy to już? A może odwrotnie – właśnie ogarnął Cię napływ euforii i pewności siebie i uważasz, że jest to TEN jedyny sygnał, chociaż… jakimś sposobem nie uwzględniłeś go w swoim skrupulatnie opracowanym planie działania? Przywitaj swojego największego rywala – własny umysł.

Zrozum siebie

Nie ważne jak dobry jest Twój trading plan i jak wysoką skuteczność zapewniają opracowane przez Ciebie techniki i założenia. Jeśli nie będziesz w stanie konsekwentnie go realizować, długoterminowo nie zarobisz pieniędzy. Po prostu. Kluczem do jakiegokolwiek sukcesu jest egzekucja tego, co zostało rzetelnie zaplanowane. Kluczem do sukcesu jest systematyka.

Mój trading plan przygotowany był bardzo skrupulatnie. Zawsze bardzo ważne było dla mnie bezpieczeństwo posiadanego kapitału – jak wiesz z poprzedniego artykułu z tej serii, kapitał to Twoja życiodajna krew, bez której nie masz możliwości funkcjonowania na rynku. Dlatego też, budując swój plan, zawsze skupiałam się na tym, by minimalizować ryzyko. Oczywiście wiązało się to również z pewnymi ograniczeniami co do potencjalnych zysków, ale zapewniało mi systematykę, spokój i przede wszystkim dynamikę działania. Wszystko wydawało się idealnie dopracowane, do momentu, w którym przyszło mi otworzyć transakcję. Ponieważ w swoim handlu skupiam się na wysokiej skuteczności, moment wejścia w pozycję jest kluczowy i wymaga dużej precyzji. I tutaj właśnie zaczyna się gra psychologiczna. Bo kiedy wszystko wygląda idealnie, kiedy już masz nacisnąć ten przycisk i „sprzedać”, a rynek rośnie jeszcze dwa pipsy wyżej, zaczynasz popadać w paranoję perfekcjonizmu. Tak było ze mną. Może kurs znowu podskoczy? Uzyskam wtedy jeszcze lepszą cenę wejścia! Przecież jestem skalperem, każdy pips jest istotny! A może to już jest maksimum? Może teraz już czeka mnie tylko dynamiczna jazda w dół? Strefy i świece wyglądają solidnie. Zaczynają się tworzyć czarne spadkowe korpusy. Chyba jest już sekundę za późno… teraz już nie otworzę, zaraz na pewno podskoczą i wrócą wyżej. Teraz już mój stop loss byłby zbyt duży. Wreszcie wracają w górę… ale dlaczego tylko tyle? Muszą jeszcze wzrosnąć ze trzy pipsy i wtedy będzie TEN moment…

Jeżeli powyższa sytuacja wydaje Ci się znajoma, to myślę, że odkryłeś w sobie bardzo podobny problem do tego, który kiedyś odkryłam w sobie ja sama. Strach przed wejściem w nieoptymalnym momencie, obawa że jednak stracę na transakcji, która spełnia wszystkie moje założenia i oczekiwania oraz niezdolność do podjęcia działania w strategicznym momencie. Mnóstwo hamulców w głowie i kolejna piękna okazja, na której nie zarobiłam, a która idealnie wypełniła wszystkie moje założenia, przynosząc odważnym i konsekwentnym traderom zasłużony solidny zarobek.

To tylko jeden z wielu przykładów mentalnej walki, jaką codziennie toczą sami ze sobą traderzy. Rodzajów niepewności, problemów i rozważań jest mnóstwo. A co pozostaje po takiej sytuacji? – Niesmak, zniechęcenie, poczucie zawodu i złość.

Co w takim razie zrobić, by nie dać się pożreć własnej psychice? – Poznaj siebie, swoje słabości, oczekiwania, przekonania o rynku, o świecie, o innych ludziach. Odkryj jakie doświadczenia są dla Ciebie najbardziej bolesne i zdefiniuj te, które przynoszą Ci najwięcej siły i motywacji. Czy masz jakieś obawy co do swojej przyszłości? A może w najciemniejszych zakamarkach Twojego umysłu czają się urazy sprzed lat, kompleksy, niechęć do czegoś lub kogoś? Czy masz potrzebę, by coś światu udowadniać? Czy Twoja głowa jest wolna od tego typu pułapek?

Po pierwsze zdefiniuj problem

Zdefiniowanie swoich mocnych i słabych stron pozwoli Ci krok po kroku dochodzić do sedna problemu. Jest to najważniejszy etap budowania swojej przewagi rynkowej, gdy już wszystkie inne elementy z nią związane (czyli Twój trading plan) zostały określone, ponieważ jest on punktem wyjściowym do zmiany swojego nastawienia i stanu umysłu. Pomyśl, po co Ci trading plan, skoro Twój umysł powie Ci „NIE”, przy każdej próbie jego realizacji?

Stan umysłu i nastawienie do rzeczywistości, to strategiczny czynnik sukcesu w każdym podejmowanym przez człowieka działaniu. Jak piszą Robert Koppel i Howard Abell w swojej książce „Wewnętrzna gra”:

„Taki, czy inny stan umysłu nie jest odzwierciedleniem naszych zdolności, ale czynnikiem, który zdolności te kształtuje”.

Uświadomienie sobie powyższej prawdy, może w ogromnym stopniu wpłynąć na nasze oczekiwania, realne możliwości, a co za tym idzie, efekty naszych działań. To, że czujesz się dzisiaj beznadziejnie i masz wrażenie, że do niczego się nie nadajesz, wcale nie oznacza, że faktycznie jesteś do niczego i nie posiadasz odpowiednich umiejętności w swoim fachu. To, że miałeś dzisiaj pecha i popełniłeś błąd, w efekcie którego coś Ci się nie udało, nie oznacza, że nie posiadasz wystarczającej wiedzy, czy zdolności do realizacji zdania. To jedynie chwilowe niepowodzenia i wiążące się z nimi chwilowe nastawienie. Jednak w im gorszy wpadasz nastrój, im więcej w Tobie zniechęcenia, im mniejsza wiara w siebie i sukces, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że cokolwiek uda Ci się osiągnąć. Pomyśl o ile przyjemniej i skuteczniej mógłbyś handlować, gdyby Twoja głowa przepełniona była wyłącznie pozytywnym nastawieniem, wiarą w sukces, pewnością siebie i pełnym poczuciem odpowiedzialności za wszystkie działania.

Przejmij odpowiedzialność

„Zdajcie sobie sprawę, dziewczyno i chłopaku, że świat nie jest wam nic winien, że świat niczego wam nie da. To tak nie funkcjonuje. (…) Szczęście zdarza się tym, którzy w drodze do niego ponoszą porażki”.

No właśnie, nawiązując do odpowiedzialności, która jest jednym z najbardziej mam wrażenie drażliwych tematów dla wielu ludzi (nie tylko traderów!), wielu z nas nie zdaje sobie sprawy z potęgi poczucia odpowiedzialności za własne działania i tego, co w związku z tym poczuciem dzieje się w naszym życiu.

Wciąż istnieje znaczna grupa osób, które za wszelkie niepowodzenia (również rynkowe) obciążają swoje otoczenie oraz czynniki zewnętrzne. Kiedy notują stratę okazuje się, że „rynek wprowadził ich w błąd”, „broker próbował oszukać”, „dostawca internetu zawiódł”, „analityk znanego serwisu zrobił daremną analizę, która się nie sprawdziła”, „platforma zawiodła akurat w momencie otwierania pozycji”, „mąż/żona/dzieci wykończyły ich psychicznie, przez co nie mogli podjąć racjonalnej decyzji o wejściu w transakcję”, itd.

Wyliczanka może być bardzo długa, jednak na każdą z tych sytuacji można znaleźć racjonalny kontrargument, który pokaże, że wydarzenia, których jesteśmy uczestnikami, mogą być jednocześnie przez nas kształtowane, a bieg zdarzeń kreowany w taki sposób, który pozwoli nam unikać lub minimalizować niepowodzenie.

Postawa pełnego poczucia odpowiedzialności, otwiera nam drogę do sprawczości (zapamiętaj to słowo!) w naszym życiu i daje władzę w kształtowaniu własnej rzeczywistości. Przenoszenie odpowiedzialności na innych równoznaczne jest ze stawianiem siebie w roli ofiary oraz odbieraniem sobie wpływu na cokolwiek. Postawa niezwykle wygodna i jednocześnie na zawsze zamykająca nam drogę do jakiegokolwiek sukcesu i szczęścia. Czy naprawdę chcesz być postrzegany przez swoje otoczenie jako ofiara losu? Zastanów się, jak ofiara losu mogłaby skutecznie handlować i zarabiać pieniądze na giełdzie?

Kiedy przejmiesz na siebie odpowiedzialność za wszystkie działania, zdarzenia i wyniki, które stają się Twoim udziałem, zyskasz tym samym pełną władzę i niesamowite poczcie satysfakcji. Niepowodzenia przestaną być przez Ciebie postrzegane jako porażki i przerodzą się w ogromną motywację do działania. Zaczniesz dostrzegać ile dzięki nim zdobywasz wiedzy, zobaczysz jak się rozwijasz i… zechcesz więcej! Ten otwarty i pozbawiony jakichkolwiek roszczeń stan umysłu, pozwoli Ci działać skutecznie i efektywnie. Będzie dla Ciebie pozytywnym motorem napędowym do podejmowania kolejnych prób, kolejnych działań, nowych wyzwań, a dodatkowo wyzwoli w Tobie kreatywność – niezbędną do rozwiązywania problemów i podejmowania rynkowych wyzwań.

Jak zatem okiełznać psychikę w handlu?

Mówiąc kolokwialnie, rozwiązanie jest banalnie proste i jednocześnie diabelnie trudne – poddawaj się próbom!

Co to oznacza w praktyce? Odważ się działać i robić dokładnie to, czego boi się Twój umysł (oczywiście w ramach przyjętych zasad i racjonalnie przemyślanego planu działania). Choć czasami pewne rozwiązania mogą się wydawać absurdalne, wręcz absurdalnie skutecznie mogą rozwiązać Twoje problemy i pomóc Ci raz na zawsze pozbyć się przeszkód w skutecznym realizowaniu Twoich planów. Podam Ci przykład z mojego własnego warsztatu.

Jak mogłeś przeczytać wyżej, na pewnym etapie mojego traderskiego rozwoju ogromnym problemem stała się dla mnie egzekucja zleceń. Wynikało to z mojej wewnętrznej potrzeby perfekcjonizmu i pragnienia, by koniecznie uchwycić wierzchołek cenowy (miało to tym większe znaczenie, że jako skalper koncentruję się na wąskich zasięgach cenowych i minimalnych stop lossach). Problem,  o którym piszę, po pewnym czasie udało mi się utrzymać pod całkiem niezłą kontrolą. Nasilił się on jednak drastycznie w momencie, gdy moja skuteczność gwałtownie wzrosła. Po zawarciu kilkudziesięciu zyskownych transakcji pod rząd, w mojej głowie włączyła się czerwona lampka. Zauważyłam, że każde kolejne zlecenie otwieram pod wpływem większych emocji. Towarzyszył mi coraz większy strach. Strach nie przed stratą, lecz przed zepsuciem swoich statystyk. Mój handel powoli przestawał być racjonalny – stał się ambicjonalny. Bez uzasadnionych przesłanek coraz szybciej zamykałam zlecenia, zamykając sobie tym samym drogę do sensownego zarobku. Moim jedynym celem było zamknąć kolejną transakcję na plusie, nieważne na jakim zysku. Jednocześnie moim największym pragnieniem w trakcie zlecenia było po prostu, by mieć to już za sobą, być poza rynkiem, poza strachem i poza niepewnością. Prowadziło to do coraz większych błędów i coraz bardziej nieracjonalnych decyzji. Ostatecznie zamiast cieszyć się z wyników, byłam całkowicie wykończona, spięta i zdołowana, bo jak się domyślasz, po zbyt szybko zamkniętych transakcjach, gdy rynek poruszał się kolejne kilkanaście/kilkadziesiąt pipsów w moim kierunku, czułam po prostu zdegustowanie i demotywację. W pewnym momencie powiedziałam sobie STOP. Nie dość, że nie daje sobie szansy na zarobienie pieniędzy, to w dodatku handel staje się dla mnie niesamowitym obciążeniem psychicznym.

Zaczęłam szukać rozwiązań. Najprostsze co mogłam zrobić, to zmierzyć się dokładnie z tym, co stanowiło motor mojego nieracjonalnego tradingu, czyli stratą i przełamaniem statystyki. Postanowiłam więc, że w ramach ćwiczenia swojej głowy, po każdych trzech zyskownych transakcjach pod rząd, kolejną będę zamykać z premedytacją na minusie. Oczywiście chodziło o jak najmniejszą stratę, a nie wyzerowanie rachunku. Celem było zadziałanie wbrew sobie, by oswoić się z sytuacją, której za wszelką cenę chciałam unikać i która doprowadzała mój trading do stanu, w którym nie potrafiłam działać racjonalnie. Handel musi być tak bezemocjonalny, jak to tylko możliwe (będąc wciąż człowiekiem…). Choć początkowo zadanie było bardzo trudne z psychicznego punktu widzenia, po pewnym czasie takich ćwiczeń (systematycznych!) mój umysł zaczął obojętnieć na stratne pozycje. Zaczęłam się ponownie koncentrować na jak najlepszej egzekucji mojego trading planu, a nie na chorym perfekcjonizmie i statystyce. Ze spokojem akceptowałam możliwość pojawienia się minusów, po każdej serii zyskownych zleceń. Przestało to być dla mnie problemem. Zaczęłam myśleć o zarabianiu, a decyzyjna nieomylność przestała być moim celem. Jak mówi wielu inwestorów – nie ważne by mieć rację, ważne by zarabiać pieniądze.

Do momentu, w którym Twój trading nie będzie dla Ciebie komfortowy, trudno będzie Ci utrzymać systematykę w zarabianiu. Mierzenie się z własnymi słabościami, przekonaniami o samym sobie i otoczeniu oraz pokonywanie tego, co narzuca nam psychika napędzana przez strach, chciwość, zazdrość, brak wiary w siebie lub odwrotnie – zbyt wybujałą fantazję na temat własnej doskonałości i mądrości, jest najważniejszym czynnikiem sukcesu na rynku. Jeżeli nie opanujesz własnego umysłu, to choćbyś odkrył najlepszy system na świecie, nie zarobisz pieniędzy, ponieważ psychika nie pozwoli Ci go zastosować. Ćwicz zatem swoją głowę, obserwuj swoje myśli, reakcje w obliczu zysków, strat oraz informacji płynących z zewnątrz. Brutalnie wytykaj sobie błędy, spisuj je! Gdy będziesz już świadomy tego, co blokuje Cię przed byciem skutecznym w działaniu, notuj rozwiązania, wyznaczaj sobie terminy ich realizacji i ćwicz!

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o