4 składowe Twojego sukcesu w tradingu – czyli bez czego nie zarobisz na rynku? część III

W poprzednich artykułach (część I, część II) poznaliśmy już dwie składowe sukcesu, o których śmiało można powiedzieć, że nie istnieje bez nich trading na rynku walutowym. Definiują one nasze sposoby postrzegania rynku i pozwalają nam dostosować się do panujących tendencji, zmniejszając ryzyko w naszej spekulacji. No właśnie… mówiąc o ryzyku docieramy do kolejnego puzzla naszej układanki. Będzie on stanowić spoiwo naszego trading planu i wszystkich strategii, które opracowaliśmy na bazie techniki i analizy makro. Czas porozmawiać o temacie zarządzania w tradingu, a przede wszystkim odpowiedzieć na pytanie: CZYM i PO co zarządzać?

Kapitał twoja krew…

„Sukces spekulanta wynika ze sposobu, w jaki zarządza swoimi pieniędzmi, a nie z magicznego wskaźnika, z którego korzysta. Dobra strategia transakcyjna pozwala zarobić pieniądze, natomiast dobra strategia transakcyjna i właściwe zarządzanie kapitałem pozwalają zbić fortunę.”

Powyższy cytat zaczerpnięty z książki Larry’ego Williamsa wspaniale obrazuje, w jaki sposób wartościować należy czynniki sukcesu, które omawiamy w tej serii artykułów. Istnieje ogrom technik i podejść handlowych. Mimo, że wielu traderów przypisuje im większość swoich sukcesów lub porażek, tak naprawdę nie one stanowią o ostatecznym wyniku „gry”. Można śmiało powiedzieć, że na rynku działa wszystko i nic. To, czy osiągniemy sukces, w ogromnej mierze zależy od tego, jak będziemy zarządzać posiadanymi informacjami, ryzykiem oraz tym, co jest naszą rynkową krwią dającą życie, czyli – kapitałem.

Na rynku nie istnieje Złoty Graal. A może inaczej – praktycznie każda stosowana sensownie metoda analizy technicznej i makro, może stać się dla tradera Graalem, jeśli spełnione zostaną te istotniejsze czynniki sukcesu, wśród których znajduje się przede wszystkim właściwe podejście do zarządzania kapitałem.

Opanowanie ryzyka a zarządzanie kapitałem

Aby prawidłowo zarządzać kapitałem, musimy najpierw poznać poziom ryzyka z jakim wiążą się nasze działania na rynku. Wbrew pozorom zarządzanie ryzykiem i zarządzanie kapitałem to dwie różne kwestie. W pierwszym przypadku określamy rodzaj i ilość ryzyka, które możemy zaakceptować w swoim handlu, natomiast w drugim – ile pieniędzy możemy na tym zarobić.

Istnieje wiele źródeł ryzyka rynkowego. Wśród najważniejszych z nich wymienić można np. momenty publikacji danych makro, gwałtowne skoki cen oraz niską płynność, kiepskiego brokera, czynniki losowe, jak utratę połączenia z internetem, czy awarię sprzętu, sesje w okresie przedświątecznym i wiele innych.

Skalkulowanie ryzyka jest priorytetem w tradingu, ponieważ stanowi punkt wyjściowy do dalszych decyzji związanych z zarządzaniem kapitałem, strategią prowadzenia pozycji oraz pozwala określić opłacalność podejmowanych transakcji. Należy pamiętać, że po otwarciu zlecenia, w pierwszej kolejności każdorazowo musimy pokryć koszty związane z naszym handlem. Dopiero potem nadchodzi moment, w którym zarabiamy pieniądze.

Wspomniane koszty to oczywiście prowizje, ewentualne poślizgi cenowe, wszelkie koszty zawarcia transakcji i możliwości realizacji zadania jakim jest trading „tu i teraz”. Można więc powiedzieć, że otwarcie pozycji wiąże się dla tradera z dwuetapowym działaniem:

  1. Pokryciem poniesionych kosztów.
  2. Zarobieniem pieniędzy.

Czy wiesz ile dokładnie kosztuje Cię otwarcie każdej pojedynczej transakcji? Czy jesteś świadomy, w którym momencie po otwarciu zlecenia, gdy rynek porusza się „w Twoją stronę”, koszty te odrobiłeś i zarabiasz już pieniądze? I w końcu, czy wiesz jak wycenić ryzyko związane z określoną okazją rynkową?


Załóż konto w TopFX

Klienci korzystając z usług brokera TopFX mogą na własnej skórze poczuć jak wygląda handel na poziomie instytucjonalnym, korzystając tym samym z rekordowo niskich spreadów zaczynających się od 0 pipsów, superszybkiej realizacji zleceń za sprawą płynności dostarczanej od podmiotów z grupy Tier-1 oraz elastycznego podejścia do dźwigni finansowej.


Odpowiedź na te pytania jest podstawą do określenia wielkości pozycji względem kapitału jaki posiadasz na rachunku. Równie istotne jest określenie zasad postępowania w przypadku, gdy nie tylko poniesiesz koszty (bo te występują przy każdej transakcji), ale też zaliczysz większą stratę, ponieważ kurs podąży w przeciwnym do oczekiwanego przez Ciebie kierunku. W którym momencie zamkniesz zlecenie? Jak duże obsunięcie kapitału możesz zaakceptować? Gdzie znajduje się Twoje zlecenie stop loss?

Istnieje kilka metod zarządzania pozycją pod względem budowania przewagi rynkowej. Pomijając już bardziej złożone kwestie, uwzględniające m.in. piramidowanie zleceń, za podstawowe możemy uznać dwa podejścia:

  1. Relacji zysku do ryzyka (R:R).
  2. Skuteczności.

Wielu traderów nie przywiązuje się do jednego określonego sposobu zarządzania. Uważam jednak, że zdobywając doświadczenie i szlifując swój warsztat, warto przyjąć w swojej strategii jedno, aby uniknąć chaosu i dylematów decyzyjnych, które często pojawiają się w strategicznych momentach prowadzenia operacji związanych z obsługą naszego zlecenia.

R:R czy skuteczność?

Podejście skoncentrowane na relacji zysku do ryzyka (R:R) zakłada budowanie przewagi rynkowej opartej na zasięgach naszych take profitów, które powinny być większe niż zasięgi naszych stop lossów. W praktyce oznacza to, że stosując przykładowo relację 4:1, nasze zyski będą czterokrotnie większe, niż potencjalna strata. Idąc dalej tym tropem łatwo zrozumieć, że każda „zarobiona” pozycja, jest w stanie pokryć 4 nasze stratne zlecenia. Jest to bardzo komfortowe podejście dla tradera. Daje poczucie wyraźnej przewagi rynkowej i pomaga lepiej psychicznie znosić nieudane transakcje, ponieważ nie „zjadają” one całego wypracowanego zysku z poprzednich wejść, lecz są jedynie ich ułamkiem. Jednocześnie wymaga to jednak planowania nieco większych zasięgów TP oraz wyczekiwania dłuższych ruchów cenowych. Jest to świetna strategia szczególnie dla swing-traderów, którzy w tradingu koncentrują się na tradingu średnio- i długoterminowym, w którym księgują całe fale/swingi w trendach. Oczywiście ogrom strategii daytradingowych również opiera się na takim podejściu, jednak im szersze planowane ruchy, tym bardziej korzystną relację zysku do ryzyka trader jest w stanie osiągnąć.

Nieco inaczej sytuacja wygląda w przypadku podejścia opartego na skuteczności. W tej strategii liczy się precyzja. Naszym zadaniem jest dobór najlepszych jakościowo okazji rynkowych, zapewniających jak najwyższą skuteczność wejść i jak najmniejsze „obsunięcia” kursu poniżej (w przypadku transakcji kupna) lub powyżej (w przypadku transakcji sprzedaży) naszych poziomów zleceń. W takim wypadku mniej istotne są zasięgi. Fundamentalny jest jednak dobór poziomów otwarcia zleceń. Jest to mniej komfortowa forma tradingu, ponieważ po pierwsze wymaga większej precyzji, po drugie wymaga skuteczniejszej strategii technicznej, pozwalającej wyznaczać punkty zwrotne o najwyższym prawdopodobieństwie sukcesu, a po trzecie jest bardziej wymagająca psychicznie, ponieważ w tym wypadku nasze zasięgi TP często są równe naszym zasięgom SL, a w niektórych wypadkach zyski mogą punktowo być mniejsze, niż osiągane straty. Oznacza to więc, że seria stratnych transakcji może być bardzo dotkliwa dla naszego portfela oraz wypracowanych profitów.

Idealną sytuacją jest, gdy wyznaczone z precyzją poziomy zwrotne generują nam zasięgi przewyższające nasze zlecenia obronne SL. Jest to możliwe do osiągnięcia, wymaga jednak bardzo precyzyjnego działania i doskonale opracowanej strategii technicznej.

Podstawową zasadą jest jednak, aby PRZED otwarciem zlecenia ZAWSZE z góry ustalić swoje podejście do planowanej transakcji oraz sposób zarządzania nią. Niedopuszczalne jest chaotyczne i emocjonalne przesuwanie stop lossów w trakcie prowadzenia zlecenia, oparte jedynie na przeczuciu, czy chwilowej euforii lub strachu. W momencie, w którym klikasz zlecenie, musisz wiedzieć gdzie je zamkniesz na zysku i gdzie jest zamkniesz na stracie.

Optymalizacja w prowadzeniu pozycji

No dobrze, zaplanowałeś swoje zlecenia TP i SL, jesteś zabezpieczony, a Twoja transakcja jest już znacznie na plusie i wiesz ile maksymalnie możesz na niej zarobić lub stracić. Co jednak w przypadku, gdy zmienność na rynku wzrasta, a notowania szybują w kierunku Twojego Take Profitu wyznaczonego na niższym interwale i wyraźnie kierują się do oporów widocznych na szerszych dyferencjałach (standardowa sytuacja np. przy publikacji danych makro)? Czy nie dać sobie szansy na wyższy zarobek?

Kolejnym elementem, który warto włączyć w swoim trading planie na takie przypadki, jest strategia piramidowania lub dzielenia pozycji. W tym artykule skupimy się na optymalizacji naszych zysków dzięki dzieleniu zleceń. Rozsądną praktyką jest zabezpieczanie osiągniętych zysków na tzw. poziomie BEP (Break Even Point), czyli na poziomie, na którym wartość naszej transakcji w przypadku jej zamknięcia wyniesie 0. Inaczej mówiąc jest to więc próg rentowności naszego zlecenia. Przesuwanie stop lossa na poziom BEP, kiedy kurs wyraźnie pracuje na nasze zyski, pozwala nam zmniejszyć podejmowane początkowo ryzyko straty kapitału, przy wzrastającym prawdopodobieństwie zarobienia pieniędzy. Bardzo istotny jest przy tym moment, w którym przestawiamy zlecenie zabezpieczające. Nie może to nastąpić zbyt szybko, ponieważ przy zwiększonej zmienności nie damy rynkowi wystarczająco miejsca do oddechu. Nie należy też czekać z taką decyzją zbyt długo, ponieważ może się okazać, że kurs wykonał już planowany na ten moment zakres ruchu i czeka nas korekta, która „zahaczy” nasze zlecenie SL, wybijając nas na BEP tylko po to, aby po chwili ponownie poszybować w naszym kierunku… ale już bez nas. Oszacowanie odpowiedniego momentu wymaga pewnej wprawy i wyczucia, co wiąże się z praktyką rynkową oraz umiejętnością obserwacji zachowań ceny. Ważne są tutaj  formacje świecowe na niższych interwałach, które pokazują nam chwilową ścieżkę kursu oraz mogą ostrzec przed korekcyjnym odwróceniem kierunku w krótszym przedziale czasowym.

Polityka dzielenia pozycji oraz przestawiania naszego SL na poziom BEP nabiera jeszcze więcej sensu, gdy część otwartych pozycji po prostu zrealizujemy. Daje to satysfakcję i poczucie, że nie tylko zarobiliśmy już pieniądze, ale wciąż jeszcze dajemy sobie możliwość zwiększenia naszego zysku (dzięki wciąż otwartej części transakcji przestawionej na BEP). Optymalizacja zarządzania pozycją nie tylko zwiększa skuteczność naszych transakcji, ale również ma ogromne znaczenie psychologiczne. Daje traderowi poczucie komfortu, bezpieczeństwa oraz pełnej kontroli nad tym, co dzieje się z jego pieniędzmi. Każdy powinien więc samodzielnie opracować sposoby prowadzenia pozycji, zarządzania nimi oraz optymalizacji zysków. Wszystko to jednak powinno prowadzić do ciągłej pracy nad zmniejszaniem ryzyka, przy jednoczesnym podnoszeniu prawdopodobieństwa sukcesu.

Jak widzisz, praca tradera nie sprowadza się jedynie do przeanalizowania rynku pod kątem technicznym i fundamentalnym, by następnie otworzyć i zamknąć pozycję. Prawdziwa praca zaczyna się dopiero w momencie otwarcia zlecenia. To, w jaki sposób zabezpieczysz swoje transakcje, gdzie ustawisz zlecenia obronne, jak podzielisz pozycję i w jaki sposób będziesz ją prowadził, ma strategiczne znaczenie dla Twojego wyniku. Ponadto nie zapominaj, że to właśnie w tym momencie do „gry” wchodzą prawdziwe emocje, które będą wpływały na Twój handel, decyzyjność oraz efekty. To, jaką posiadasz strategię zarządzania ryzykiem i kapitałem, będzie miało zasadniczy wpływ na efekty, które osiągniesz, ponieważ to właśnie ta strategia (a nie jak się powszechnie uważa podejście techniczne) jest Twoją odpowiedzią na wszystkie wątpliwości, stres i obawy, które rodzą się w Twojej głowie w trakcie tradingu i które będą próbowały rządzić Tobą w najbardziej newralgicznych momentach handlu. Dlatego, tak jak każdy przedsiębiorca, musisz posiadać plan działania, znać ryzyka, szacować koszty oraz realne do osiągnięcia zyski. Trading to biznes, a Twoja strategia to Twój biznesplan. Bez niego możesz zapomnieć o systematycznym zarabianiu na rynku, bez względu na to, jaką strategię techniczną stosujesz i ile tajemnych wskaźników na swoim wykresie posiadasz.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o