Na Wall Street powraca czerwień po publikacji słabych danych z Chin i USA

Amerykańskie indeksy otworzyły się pod kreską po publikacji zaskakująco słabych danych o sprzedaży detalicznej w USA oraz rozczarowujących danych o chińskiej produkcji przemysłowej.  Indeksy wracają więc po krótkiej przerwie do fali wyprzedaży wywołanej zeszłotygodniowym wzrostem napięć handlowych na linii USA-Chiny.

Departament Handlu USA ogłosił dziś, że sprzedaż detaliczna spadła w zeszłym miesiącu o 0,2% wobec prognozowanego wzrostu o 0,2%. Sprzedaż niespodziewanie spadła w kwietniu, ponieważ gospodarstwa domowe ograniczyły zakupy samochodów i szeregu innych towarów, wskazując na spowolnienie wzrostu gospodarczego nie napędzanego już tak jak w I kwartale przez rosnący eksport. Perspektywy dla amerykańskiej gospodarki zostały również osłabione przez kolejne dane pokazujące spadek produkcji przemysłowej w zeszłym miesiącu o 0,5% wobec oczekiwanego wzrostu o 0,1%.

Również z Chin dziś rano przyszły równie rozczarowujące dane. Chińska produkcja przemysłowa wzrosła w kwietniu jedynie o 5,4% rok do roku wobec oczekiwanego 6,5% wzrostu. Ten odczyt był również znacznie poniżej odnotowanego miesiąc wcześniej 8,5% wzrostu. Również chińska sprzedaż detaliczna wzrosła w kwietniu jedynie o 7,2% rok do roku wobec oczekiwanego 8,6% wzrostu.

Napięcia handlowe podcinają wzrost gospodarczy USA i Chin

Słabe raporty pojawiły się w trakcie eskalacji wojny handlowej pomiędzy oboma mocarstwami, co spowodowało masową wyprzedaż na rynkach giełdowych. Ekonomiści już od jakiegoś czasu ostrzegali, że napięcia handlowe mogą podcinać wzrost gospodarczy. Po raporcie sprzedaży detalicznej niektórzy ekonomiści skrócili szacunki dotyczące wzrostu PKB w USA w drugim kwartale.

Wychodzi na to, że rynki akcyjne odetchnęły we wtorek tylko na jeden dzień. Wzrosty na Wall Street były widoczne po tym, jak prezydent USA Donald Trump nazwał wojnę handlową z Pekinem „małą kłótnią” i zapowiedział, że porozmawia z chińskim prezydentem Xi Jinpingiem na szczycie G20 w Japonii pod koniec przyszłego miesiąca. Ale dzisiejsze otwarcie indeksu S&P 500 pod kreską sugeruje, że obecna fala wyprzedaży nie skończy się jedynie 4-5% korektą osiągniętych na początku maja historycznych szczytów. Jeśli padnie obecna strefa wsparcia w okolicy 1810-1820 punktów to indeks będzie miał otwartą drogę w stronę poziomu 2715, będącego 38,2% zniesieniem Fibonacci tegorocznej fali wzrostowej. I to jest realny poziom do którego może dociągnąć obecna korekta spadkowa.

Kurs indeksu S&P 500

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o